Kasztanki czyli pączusie

paczki1

Tłusty Czwartek tuż tuż, a w nowej książce Doroty Świątkowskiej („Moje wypieki i desery na każdą okazję”) cały rozdział o słodkościach na ten dzień. Jest w czym wybierać, ale to pączusie od razu stały się naszym faworytem. W końcu takie małe na pewno nie tuczą! I zjeść można więcej… Ale najpierw trzeba zrobić, więc do dzieła!

 

 

 

Będziecie potrzebowali:

Na ciasto:
500 g mąki pszennej chlebowej lub tortowej
10 g drożdży suchych albo 20 g świeżych (wykorzystaliśmy świeże drożdże)
1 szklankę mleka
50 g cukru do wypieków
3 żółtka
1 całe jajko
3 łyżki oleju słonecznikowego
1 łyżka wódki albo rumu
sok z 1/2 cytryny

Na lukier:
1 szklanka cukru pudru
4-5 łyżek gorącej wody
olej lub smalec do smażenia

paczki2

Rozczyn przygotujecie ze składników odmierzonych do ciasta wykorzystując:

  • całość drożdży
  • 3 łyżki mąki
  • 1-2 łyżki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  1. Przygotuj rozczyn. Pokruszone drożdże i cukier rozpuść w letnim mleku, na koniec dodaj mąkę i wymieszaj do połączenia składników. Odstaw na 20-30 min do wyrośnięcia.
  2. Mąkę przesiej, dodaj rozczyn lub suche drożdże.
  3. Dodaj wszystkie składniki poza olejem i połącz.
  4. Na koniec dolej tłuszcz i wyrób ciasto.
  5. Odstaw ciasto do wyrośnięcia w misce wysypanej mąką i przykrytej ściereczką na około 90 minut.
  6. Rozwałkuj ciasto do 1-1.3 cm grubości.
  7. Wykrawaj okręgi foremką o średnicy ok. 3 cm i odkładaj pod ściereczkę na 10-13 min do wyrośnięcia.
  8. Rozgrzej tłuszcz do 175˚C i smaż pączki przykrywając patelnię pokrywką, tak aby były w całości zanurzone.
  9. Lukruj przed wystygnięciem.

paczki3

paczki4

paczki5

paczki6

paczki7

Ufff, udało się, choć trzeba przyznać, że smażenie pączków jest dość pracochłonnym zajęciem. Dla wszystkich, którzy wolą pójść nieco na skróty proponujemy zastosowanie suchych drożdży, tym bardziej że wykonanie zaczynu okazało się zaskakująco czasochłonne. Rozmieszanie mąki w mleku, tak by całkowicie pozbyć się grudek jest praktycznie niemożliwe, niezależnie od tego ile czasu na to poświęcimy. Na szczęście nawet jeśli zaczyn nie jest całkiem gładki nie wpływa to na końcową jakoś pączków, więc nie stresujcie się drobnymi grudkami :)

To co ma wpływ na końcowy efekt to bez wątpienia proces smażenia. W przepisie niestety nie znajdziemy informacji jaka ilość tłuszczu będzie nam potrzebna do usmażenia takiej ilości pączków. My użyliśmy kilogram smalcu i wydaje nam się, ze jest to ilość idealna. Pączki w czasie smażenia muszą być całe zanurzone w tłuszczu, a trochę go przy okazji wypijają, więc warto mieć go więcej niż mniej. A żeby pączki wypiły tłuszczu jak najmniej trzeba dość mocno pilnować odpowiedniej temperatury smażenia. Warto więc naszym zdaniem zainwestować w termometr kuchenny, który pomoże pilnować nam, by temperatura nie spadała zbyt mocno przy wrzucaniu pączków i nie rosła za szybko w czasie ich smażenia. W przeciwnym wypadku możemy mieć średnio przyjemny efekt w postaci pączków ociekających smalcem, albo – co gorsza – surowych w środku.

Pączki są śliczne i co najważniejsze smaczne. Co nie znaczy, że nie mogłyby być jeszcze smaczniejsze ;) Warto pomyśleć o dodaniu do nich jakiegoś nadzienia lub posypki. My ograniczyliśmy się do zastosowania lukru cytrynowego i to był naszym zdaniem strzał w dziesiątkę, ale już nie raz daliśmy się poznać jako fani kwaśnych/cytrynowych smaków :). Teraz ciężko nam sobie wyobrazić inną wersję pączusiów, ale na pewno będziemy jeszcze eksperymentować, co i Wam polecamy.

Tylko najpierw musimy wynaleźć skuteczny sposób na pozbycie się zapachu smalcu, który przez kolejne kilka godziny utrzymywał się w mieszkaniu…a i po 3 dniach wprawny nos wyczuwał jeszcze smalcowe aromaty tu i ówdzie. Może znacie taki sposób? Chętnie poznamy i my!

Póki co jednak – polecamy pączusie, najlepiej jeszcze ciepłe, oblane cytrynowym lukrem i koniecznie w dużych ilościach! Nie ma co się oszczędzać i odkładać przyjemności na później, zwłaszcza, że na drugi dzień nie są już takie dobre!

paczki9

paczki8

3 Comments

  1. Rickardoo · 10 lutego 2015 Reply

    Stare Baby co to pod gnijącymi, rozpadającymi się chałupami rozmawiały o gotowaniu fasoli, zupie ze zdechłej krowy lub wytapianiu szmalcu mówiły także, że jeśli do ciasta doda się mocny alkohol, to podczas smażenia na głębokim tłuszczu pączki wchłoną go zdecydowanie mniej, a faworki (zwane chruścikami) będą chrupiące przez wiele dni…

    • admin · 11 lutego 2015 Reply

      Stare baby zapewne mają rację, następnym razem dolejemy czegoś mocniejszego, niż likier kokosowy ;)

  2. Grażyna Zofia · 11 lutego 2015 Reply

    Obok garnka postawić na spodeczku rozsypaną ,zmieloną kawę/pochłonie wszystkie zapachy/. Aby nie było grudek, wsypujemy mąkę i wlewamy mleko do słoika, energicznie przez chwilę potrząsając otrzymujemy gładkość doskonałą,/tak robię wszystkie sosy/.

Dodaj komentarz