Udka kurczaka pieczone w gęstej polewie

gordon1No i znowu Anglik. Nie wiemy, czy to Wyspy Brytyjskie spłodziły tylu dobrych kucharzy czy to po prostu my mamy do nich jakąś słabość? Gosia do Gordona słabość ma dużą i otwarcie się do tego przyznaje. Z pewnym niepokojem przystępujemy do sprawdzenia przepisu z książki Gordona Ramsaya „Zdrowa kuchnia”. Jakoś się nam ze zdrową kuchnią pan Gordon nie kojarzy, no ale po też jest ten blog – żeby łamać stereotypy. Pokaż więc Panie Ramsay, czy na coś więcej Pana stać niż k….mać (Dla niewtajemniczonych – G. Ramsay jest gościem, który klnie jak szewc, albo i trzech szewców).

 

 

Do tego dania będziecie potrzebowali:

 – 10 udek kurczaka
– 6 łyżek miodu
– 3 łyżki sosu rybnego
– 1½ łyżki jasnego sosu sojowego
– Sok z 1½ cytryny

 – 3 łyżki octu ryżowego
– 1½ łyżki oleju sezamowego
– Sól, pieprz
– Oliwa z oliwek

gordon3

  1. Rozgrzej piekarnik do 200°C. Skrop naczynie żaroodporne oliwą z oliwek. Włóż do naczynia udka natarte solą i pieprzem, skrop całość oliwą i piecz w piekarniku 20 minut.
  2. W czasie gdy kurczak się piecze przygotuj polewę. Wlej wszystkie składniki do miski i dokładnie wymieszaj.
  3. Wyjmij kurczaka z piekarnika, polej go przygotowanym sosem i dokładnie w nim obtocz. Włóż z powrotem do piekarnika na kolejne 25-30 minut. Obracaj kilkakrotnie w czasie pieczenia.
  4. Gdy mięso będzie miękkie wyjmij je z piekarnika i odstaw na chwilę. Podawaj z dodatkami (na przykład ryżem i warzywami).

gordon2

W pierwszym momencie trochę spanikowaliśmy. No bo jak to tak, kurczak w sosie kojarzącym się ewidentnie z rybami i kuchnią japońską? I do tego tyle miodu? Ale zapachy wydobywające się z piekarnika dobrze nas nastroiły. Woń sezamu unosiła się w całym mieszkaniu i zapowiadała naprawdę dobry posiłek. I nie myliliśmy się – to było naprawdę coś.

Kurczak wyszedł miękki, aromatyczny, miodowo-sezamowy i na szczęście – zupełnie nie rybny, mimo sporej ilości sosu rybnego.

Przepis naprawdę prosty i przejrzysty, trudno zrobić w tym daniu coś nie tak. Pracy przy wykonaniu dania jest naprawdę niewiele, bo ogranicza się ona właściwie tylko do połączenia składników sosu. Jeśli już musimy (a czasem lubimy) się do czegoś przyczepić, to danie nie wyszło tak ładne wizualnie jak w książce. Być może dlatego, że sos za mało się zredukował i miód nie miał okazji trochę się przypalić i nie nabrał mocno brązowej barwy. Jednak zupełnie nie miało to wpływu na rewelacyjny smak, więc tak naprawdę nie ma o czym mówić.

Z dostępnością składników też nie mieliśmy większego kłopotu. Pewna firma z czerwonym napisem w logo (nie chcemy robić tu niepotrzebnej reklamy) posiada w asortymencie wszystkie potrzebne sosy w niewygórowanej cenie. Cóż więc więcej napisać – gotujcie, smakujcie, lajkujcie i piszcie jak Wam smakowało.

gordon1

gordon4

6 Comments

  1. Marja · 24 marca 2014 Reply

    Nie zgodzę się, że Wasze danie nie wyszło tak ładne, jak to w książce. Jak rozumiem, ostatnie zdjęcie pokazuje Wasze dzieło (po lewej) i wersję książkową (po prawej)? Zdecydowanie, Wasza wersja wygląda lepiej. Nie postawiłabym na stół takiego czarnego dania. Ten sos nie jest zredukowany – on jest spalony!

  2. Gosia · 24 marca 2014 Reply

    Dziękujemy bardzo za miłe słowa:) Smakowało dobrze, a to najważniejsze. Na zdjęciu w książce Gordona sos może być równie dobrze olejem silnikowym. Podobno nierzadko stosuje się takie metody żeby danie lepiej wyglądało. Mnie się ta czerń i gęstość podoba, ale masz racje – to może smakować jak spalenizna:)

    • Maria · 19 lutego 2015 Reply

      P M miałam zaszczyt jeść dania mistrz i proszę nie pisać takich głupot jak nie ma p pojęcia o gotowaniu i wybrać się do Mac Donalda bo pewnie tam się pani żywi

  3. Mag · 29 czerwca 2014 Reply

    Nie Anglik a Szkot :-)

  4. Anonim · 19 lutego 2015 Reply

    Nie rozumiem takich ludzi krytykuje mistrza kuchni nie próbowała jego dania z jego ręki a co do słownictwa to mamy lepsza w tym fachu polska mistrz kuchni p Magda G i robi to na wizji

Dodaj komentarz