Pasztet z gruszkami

pasztet1Święta coraz bliżej, więc nasz wybór padł tym razem na pasztet… Największej ochoty nabraliśmy na wykonanie przepisu znajdującego się w książce „Smaczna Polska. Regionalny przewodnik kulinarny” autorstwa Magdy Gessler. Pasztet z gruszkami – to był nasz cel. Zabraliśmy się za to nie bez stresu, bo po pierwsze – polska klasyczna kuchnia nie jest naszą najmocniejszą stroną, po drugie – pasztet, którego jak wynikało z przepisu się nie piecze wydał nam się nieco podejrzany…no i nie ukrywajmy – autorytet Magdy Gessler też robi swoje:) No ale z pomocą „odrobiny” białego wina nabraliśmy odwagi i ruszyliśmy do roboty. A co z tego wyszło? Zobaczcie!

 
Do zrobienia pasztetu będziecie potrzebowali:

 – 25 dag wątróbki drobiowej
– 25 dag piersi indyka
– 10 dag masła (Pani Gessler radzi użyć tego z Wołuszewa)
– 1 cebula
– 1 ząbek czosnku
– świeże zioła do smaku – tymianek, rozmaryn, pietruszka, estragon

 – pieprz
– 1 szklanka półsłodkiego czerwonego wina
– 1 łyżka żelatyny
– 15 dag marynowanych gruszek (najlepiej szaruszek)
– sól
– musztarda (do podania)

pasztet2

  1. Na patelni rozgrzej połowę masła, zeszklij pokrojoną cebulę i czosnek. Dodaj pokrojone mięso indyka i wątróbki i duś.
  2. Kiedy mięso już się poddusi, dodaj świeże zioła (do smaku) i pieprz, a następnie całość zalej półsłodkim winem (zostaw 3 łyżki na później). Smaż mieszając aż płyn odparuje.
  3. Wrzuć zawartość patelni do malaksera, dodaj pozostałe masło i miksuj na gładką masę.
  4. Żelatynę rozpuść w 3 łyżkach wina, a gdy masa mięsna przestygnie dodaj do niej pokrojone w dużą kostkę gruszki, sól (ponownie – do smaku) oraz wino z żelatyną. Całość dokładnie wymieszaj.
  5. Niewielkie prostokątne naczynie wyłóż folią spożywczą i przełóż do niego pasztet. Wyrównaj powierzchnie łyżką i odstaw do wystygnięcia. Kiedy pasztet będzie chłodny wstaw go jeszcze na kilka godzin do lodówki.
  6. Pasztet gotowy! Pani Gessler radzi go podawać polanego sosem spod gruszek, z musztardą, a do picia poleca słodki Tokaj.

pasztet45

pasztet3

pasztet5

Magda Gessler podsumowuje swój przepis jednym słowem – POEZJA! I cóż, naszym zdaniem trudno jest się z Nią nie zgodzić. Naprawdę poezja, niebo w gębie, cud miód i tak dalej. Połączenie winnej masy mięsnej ze słodkimi gruszkami i ziołami jest po prostu fantastyczne. Nic dodać, nic ująć.
Uwaga najważniejsza – naszym zdaniem proporcje trzeba co najmniej dwukrotnie przemnożyć. No bo co nam po niebiańskim pasztecie, skoro znika w 3 minuty i pozostaje po nim piękne, bo piękne, lecz tylko – wspomnienie. Także nie krępujcie się, róbcie więcej, gwarantujemy, że i tak ze świątecznego stołu zniknie jako pierwszy.
Ze spraw technicznych – nie jest to przepis dla osób, które lubią mieć podaną na tacy bardzo konkretną ilość każdego składnika. Pani Gessler używa sformułowania „do smaku” i to właśnie na nim będziecie musieli się oprzeć dodając zioła i sól. Jest to o tyle wygodne, że jeśli nie przepadacie za którymś z proponowanych w przepisie ziół możecie je pominąć, dodać więcej lub mniej soli, a to wszystko opierając się na własnych smakach i upodobaniach.
My chyba następnym razem nie użyjemy folii spożywczej, bo więcej nam sprawiała problemu niż pomagała, a wydaje nam się, ze pasztet bez problemu „wyjdzie z formy” i bez niej.
Nie dostaliśmy co prawda masła z Wołuszewa, ale chyba nie miało to wielkiego odbicia w smaku, a najlepszym dowodem niech będzie to, że nasi testerzy wyjadali pasztet bagietką z malaksera kiedy jeszcze nie był całkiem gotowy – nie mogli się powstrzymać:)

pasztet6

pasztet1

4 Comments

  1. Marja · 8 kwietnia 2014 Reply

    Właśnie rozważam menu świąteczne i pasztet zajmuje jedną z pierwszych pozycji. W pierwszej chwili pomyślałam: wątróbka i gruszki? Blee :( Co prawda uwielbiam i jedno, i drugie, ale oddzielnie. No, ale jeśli to naprawdę jest takie dobre, to chyba spróbuję. I jedno pytanie: ta żelatyna naprawdę jest potrzebna?

  2. admin · 8 kwietnia 2014 Reply

    Spróbować na pewno warto, wątróbka z gruszkami jak najbardziej się komponuje, a wątróbka z gruszkami i czerwonym winem to już w ogóle świetne połączenie ;)
    Co do żelatyny – również mieliśmy wątpliwości, no ale na pierwszy raz chcieliśmy zrobić wszystko „by the book”. Wydaje się, że bez żelatyny również powinno się udać, następnym razem na pewno spróbujemy bez.

  3. Rych i Gódka · 11 maja 2014 Reply

    Plany są po to, żeby je zmieniać – a jakże! Lenistwo jest po to, żeby pomagać zmieniać plany – a jakże! Z tego względu nie przygotowaliśmy pasztetu na święta, ale miesiąc później.
    Możemy potwierdzić, że pasztet jest prosty w przygotowaniu i bardzo smaczny. Zrezygnowaliśmy z żelatyny i nie mamy zastrzeżeń do uzyskanej konsystencji – da się pokroić w plasterki i da się rozsmarować na chlebie.

    Zapraszamy do Gniezna ;-)

  4. admin · 13 stycznia 2015 Reply

    Dziękujemy za zaproszenie:) Święta Wielkanocne tuż tuż, więc na pewno będzie okazja żeby jeszcze raz przetestować przepis – tym razem bez żelatyny. Na pewno damy Wam znać jak poszło.

Dodaj komentarz